150 lat pod słońcem Lubelszczyzny – jubileusz „bliźniaków”

Znana jest przyśpiewka: „Sto lat to za mało. Sto pięćdziesiąt by się zdało”. Co jednak, gdy jubilat kończy 150 lat?

W ogrodzie Kurii Metropolitalnej w Lublinie taki jubileusz obchodzi właśnie zegar słoneczny. I trzeba przyznać, że jak na swój wiek trzyma się całkiem nieźle. Nie narzeka na upływ czasu, nie spieszy się, nie spóźnia – po prostu od 150 lat robi swoje. O ile oczywiście świeci słońce.

Jego historia sięga 1876 roku. Przez półtora wieku zmieniały się epoki, granice, samochody, telefony i sposoby mierzenia czasu. Zegar pozostał jednak wierny swojej zasadzie: wystarczy trochę słońca, odpowiednio ustawiony cień i wiadomo, która godzina. Żadnych baterii, aktualizacji ani komunikatu „brak połączenia z serwerem”.

Lublin
Lublin

Co ciekawe, lubelski jubilat ma swojego „bliźniaka”. Podobny zegar słoneczny znajduje się na dziedzińcu Pałacu – Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Można więc powiedzieć, że oba urządzenia od lat pozostają w dość specyficznej relacji rodzinnej: patrzą w to samo niebo, korzystają z tego samego słońca i – choć każdy stoi w swoim ogrodzie – odmierzają ten sam czas.

Jest tylko jedna zasadnicza różnica między nimi a współczesnymi zegarkami. Nie próbują nas przekonać, że czas to pieniądz. Bo może jednak czas to miłość. Słońce przesuwa cień swoim rytmem, a wraz z nim zegar cierpliwie wskazuje – zawsze tak samo – płynący czas.

Może właśnie dlatego 150. urodziny zegara słonecznego są całkiem dobrą okazją, żeby na chwilę zwolnić. Spojrzeć w górę, spojrzeć na cień – i sprawdzić, czy aby na pewno musimy się tak spieszyć.

A jubilatom? Pozostaje życzyć kolejnych 150 lat. Najlepiej pod słońcem
Nie, nie Toskanii. Wystarczy Lubelszczyzny.

Kozłówka
Kozłówka

Zegarowy trop prowadzi do Baranowskich

Kto właściwie zaprojektował zegary, które w 1876 roku pojawiły się w Lublinie i Kozłówce? Nie zachował się dokument, który pozwalałby powiedzieć to z absolutną pewnością. Historyczne tropy prowadzą jednak do Jana Baranowskiego, astronoma i profesora, starszego brata biskupa lubelskiego Walentego Baranowskiego.

Jan Baranowski przez 44 lata był związany zawodowo z astronomią, a jego zainteresowania obejmowały również gnomonikę, czyli sztukę i wiedzę dotyczącą konstruowania zegarów słonecznych. Zachowały się zegary słupkowe, których wykresy pozwalające odczytywać czas wykonano według jego pomysłu. W Lublinie wspomina się o zegarze słonecznym ustawionym w 1875 roku przy żeńskim gimnazjum i określa go jako pamiątkę dla miasta ufundowaną przez Jana Baranowskiego, byłego dyrektora warszawskiego obserwatorium astronomicznego.

Losy tego zegara nie są dziś znane. Wiadomo natomiast, że w 1876 roku powstały w Lublinie i Kozłówce dwa kolejne zegary słoneczne, związane z kręgiem rodzinnym i towarzyskim biskupa Walentego Baranowskiego. Jeden stanął w ogrodzie przed jego rezydencją, drugi – na dziedzińcu pałacu Zamoyskich w Kozłówce.

Kozłówka
Lublin

Oba zachowały zadziwiająco wiele wspólnych cech: okrągłe tarcze umieszczone na kanelowanych kolumnach, rzymskie oznaczenia godzin, datę „1876”, promieniście rozchodzącą się podziałkę godzin, półgodzin i kwadransów oraz centralnie umieszczony gnomon. Wszystko wskazuje więc na to, że lubelski zegar i jego kozłowiecki „bliźniak” nie są przypadkową parą.

A kto dokładnie je wykonał lub zaprojektował? Tu historia zostawia jeszcze odrobinę miejsca na domysły. I może dobrze – po 150 latach nawet zegar słoneczny ma prawo mieć swoją małą tajemnicę.

wcześniej: Odmierzył już 140 lat, wiosen i jesieni…
zobacz także: https://muzeumzamoyskich.pl/zegar-sloneczny-zabytkiem

Lublin, Archikatedra – Pamięci i imieniu Jana Baranowskiego
Lublin

Jan Baranowski (ur. 26.12.1800 w Sławkowie, zm 8.11.1879 w Lublinie) – astronom, przyrodnik, wykładowca akademicki. W latach 1848-1869 dyrektor warszawskiego Obserwatorium Astronomicznego i profesor Szkoły Głównej w Warszawie (1862-1869). Między innymi w 1833 roku obliczył orbitę komety Biela, a w 1854 roku wydał po łacinie i w języku polskim De revolutionibus oraz inne pisma Mikołaja Kopernika. Od roku 1869 jako emeryt zamieszkał w Lublinie, u swego brata Walentego Baranowskiego, biskupa lubelskiego.