Śledztwo w murach klasztoru: Dlaczego praca konserwatora przypomina zawód detektywa?

Renowacja zabytku o takiej skali jak Klasztor Pobernardyński w Lublinie to proces, który laikowi może kojarzyć się z placem budowy. Jednak dla ekspertów pracujących przy projekcie „Odrodzenie dziedzictwa”, każdy dzień przypomina raczej skomplikowane dochodzenie śledcze. Tutaj nic nie jest oczywiste, a za każdą warstwą farby czy pozornym gruzowiskiem kryje się zagadka sprzed kilkuset lat.

Czytanie z warstw czasu

Praca konserwatora zabytków zaczyna się tam, gdzie kończy się wiedza z podręczników. Kiedy zespół przystępuje do renowacji wnętrz kościoła pw. Nawrócenia św. Pawła, pierwszym zadaniem jest „przesłuchanie” świadków, czyli samych ścian.

Na jednym z udokumentowanych przez nas etapów prac widać proces odkrywek. Konserwator, niczym technik kryminalistyczny zabezpieczający ślady, musi milimetr po milimetrze usuwać wtórne nawarstwienia. Pod współczesnymi farbami i tynkami szuka się tzw. pobiałów lub pierwotnych polichromii. To żmudne zajęcie pozwala ustalić, jak kościół wyglądał w XV czy XVII wieku. Każdy odnaleziony fragment koloru to „odcisk palca” dawnego mistrza, który pozwala nam odtworzyć autentyczną historię tego miejsca, zamiast ją jedynie zgadywać.

Dowody ukryte w ziemi

Jeszcze bardziej spektakularne bywają śledztwa prowadzone przez archeologów. Na placu budowy często spotykamy miejsca, które dla postronnego obserwatora wyglądają jak sterta kamieni lub kupa gruzu. 

Jednak to, co z pozoru wydaje się bezwartościowym rumowiskiem, po oczyszczeniu i zbadaniu przez ekspertów okazuje się być kluczowym dowodem w sprawie o nazwie „historia architektury”. Tak właśnie było w przypadku odkrycia fundamentów średniowiecznej wieży. To odkrycie zmieniło naszą wiedzę o ewolucji tego kompleksu i stało się jednym z najważniejszych punktów całego projektu.

Rusztowania jako baza operacyjna

Aby móc przeprowadzić tak dokładne śledztwo, potrzebna jest odpowiednia infrastruktura. Monumentalne rusztowania, które obecnie wypełniają wnętrze kościoła, to nasza baza operacyjna. Pozwalają one badaczom stanąć oko w oko z detalami, które przez dziesięciolecia były poza zasięgiem wzroku. Z tej perspektywy każde pęknięcie na sklepieniu czy drobny gzyms są analizowane pod kątem przyczyn uszkodzeń i metod ich naprawy.

Po co to śledztwo?

Celem tej „detektywistycznej” pracy jest autentyczność. Projekt „Odrodzenie dziedzictwa” nie polega na budowaniu czegoś nowego, ale na wydobyciu tego, co najcenniejsze w historii lubelskich Bernardynów. Dzięki temu, że konserwatorzy i archeolodzy podchodzą do swoich zadań z taką precyzją, mamy pewność, że odnowiony klasztor będzie nie tylko piękny, ale przede wszystkim prawdziwy.

Każdy zidentyfikowany detal, każda odkryta cegła i zabezpieczona polichromia to małe zwycięstwo w walce o zachowanie tożsamości Lublina. 

Już wkrótce będziemy mogli zaprezentować Państwu konkretne wyniki tego “dochodzenia”, czyli fascynujące ciekawostki o detalach, które udało się ocalić przed zapomnieniem.


Projekt „Odrodzenie dziedzictwa: Klasztor Pobernardyński w Lublinie wraz z kościołem pw. Nawrócenia Św. Pawła w Lublinie – unikalny produkt turystyki kulturowej w Polsce” jest realizowany dzięki wsparciu finansowemu z Funduszy Europejskich.